Hej, Ty! Tak, Ty. Jesteś artystą. I udowodnię Ci to dzisiaj na 3 różne sposoby. Z płótnem z Pepco i akrylami z Biedronki. Nie broń się, nie marudź, nie mów, że nie masz czasu, materiałów czy (o zgrozo!) kreatywności. Wszystko masz. A ja pokażę Ci, jak tego używać!
Rozumiem, że może nie każdy ma akurat wolną ścianę, aby zmalować sobie na niej geometryczne kształty, ale to nie zmienia faktu, że możesz tworzyć!
Wychowanie przez sztukę nie jest tylko dla dzieci – ok, jest możpe rzede wszystkim dla nich, ale głęboko wierzę, że każdy dorosły nosi w sobie artystę i czasem trzeba go tylko dopuścić do głosu.
To, o czym dziś Ci opowiem nadaje się zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Mam nadzieję , że wieczorem pwiecie: “O kurde, jednak potrafię!”. Zobaczycie, że łatwo oswoić sztukę i mieć z niej TYYYYYLE radości.
Są 3 drogi do tego, by odkryć w sobie artystę: 1. Próbować. 2. Próbować. 3. Próbować. Niezależnie od tego, którą z tych dróg wybierzesz, na pewno odnajdziesz cel! Dorzucę Ci zatem tylko krótką ściągę z rzeczami, które mogą się przydać:
podobrazie – płótno, białe, zwykłe, takie z serii “3 sztuki za 30 zł”
pędzel – jeden czy trzy, duży czy mniejszy, płaski czy puchaty – jaki chcesz. U mnie dodatkowo gąbeczka, daje ciekawy efekt
farby akrylowe – najzwyklejsze z Biedry nadają się świetnie, serio. Mogą być też inne, bardziej “profesjonalne”
taśma malarska – moim zdaniem, powinna być w każdym domu
suszarka – nie, nie żartuję!
ściągaczka do szyb – to chyba mój ulubiony przyrząd malarski!
Uwielbiam abstrakcję. Uwielbiam tak bardzo, że czasem nie mogę się oprzeć i przenoszę ją na wielki format. Efekt zawsze jest dla mnie zaskoczeniem. Popatrzcie sami. W naszym domu niektóre ściany wyglądają tak i jestem z nich megadumna!
Co dziś zmalujesz?
Czy na YouTube’ie jest cał amasa złej i szkodliwej muzyki? Tak. Czy ona ma miliony wyświetleń i dociera do szerokiego grona? Niestety tak. Ale na szczęście nie oznacza to, że nie ma tam też dobrej i wartościowej muzyki!
KLUCZOWE jest budowanie bogatego środowiska muzycznego dla dzieci, ale też dla nas. Tylko... co to właściwie znaczy? Która muzyka jest wartościowa? Jak nie karmić dziecka muzycznym "tłustym i niezdrowym burgerkiem"?
różnorodność barw (różnorodne instrumentarium)
różnorodność stylistyczna (każdy ze stylów muzycznych to jak inny gatunek książki, rządzi się innymi prawami, a więc wnosi inną wartość)
różne tonacje i skale (istnieje dużo więcej sposobów organizacji dźwięków niż tylko gama wesoła i smutna!)
różne metra – metrum dotyczy organizacji rytmicznej (zauważcie, że króluje metrum „na dwa” (dwie czwarte) – czyli cały pop, discopolo, regge, hip-hop, drum and base itd)
Nie chciałabym wstawiać tutaj linków do tych złych przykładów. Zrobię za to listę utworów, które są dostępne na YouTubie i są naprawdę dobre i wartościowe. Klikajcie śmiało!
Zwróćcie też uwagę, że wszystkie te polecane, wartościowe kawałki, mają również przepiękne, dopracowane i nieoczywiste animacje. To kolejny wyróżnik, za który twórcom należą się wielkie brawa, a jednocześnie – jeszcze jedna szansa, by rozwijać dziecko przez sztukę – tym razem wizualną. Korzystajcie podwójnie!
Bez zbędnego wstępu przedstawiam Ci kilka zabaw umuzykalniających, które doskonale nadają się do wykorzystania w domu (ale nie tylko) zarówno ze starszymi dziećmi jak i maluszkami. Esencja domowej edukacji muzycznej.
Potrzebne będą:
chustka do zawiązania oczu
dowolny instrument perkusyjny (ale ręce do klaskania też są dobre!)
Doskonała zabawa jeśli dziecko samodzielnie już chodzi i nie będzie protestowało na pomysł zasłonięcia mu oczu. Dobrze jest bawić się na otwartej przestrzeni: na zewnątrz lub w dużym pokoju. To też doskonała zabawa kiedy chcemy umilić sobie czas podczas spaceru! Nam sprawdza się też świetnie podczas dłuższych wędrówek, kiedy małe nóżki odmawiają posłuszeństwa i czymś musimy odwrócić uwagę chłopców zanim usłyszymy "Daleko jeszcze?" 😀
Zawiążmy dziecku oczy i weźmy do ręki instrument/klaszczmy. Powoli przemieszczajmy się tak, by prowadzić dziecko dźwiękiem po nieznanej mu trasie.
W przypadku starszych dzieci, możemy zbudować tor przeszkód i bawić się w jak najszybsze dotarcie do mety.
Potrzebne będą:
instrument np. bębenek lub po prostu ręce gotowe do klaskania i głos rodzica chętnego do wydawania różnego rodzaju dźwięków
Nic prostszego i bardziej „odżywczego” zarazem. Podajemy dziecku rytm, a ono stara się go powtórzyć własnym ciałem we wskazany przez nas sposób np.: Tłumaczymy dziecku, żeby wysłuchało rytmu i spróbowało powtórzyć go krokami, następnie wyklaskujemy lub wystukujemy trzy uderzenia (długie i dwa krótkie) i zachęcamy dziecko do wykonania jednego długiego i dwóch malutkich kroczków. Zabawę możemy modyfikować zmieniając sposób podania rytmu (wystukiwaniem sztućcami w kuchni, rytmicznym odbijaniem piłki, tupaniem, pstrykaniem itd.) oraz sposoby jakimi dziecko ma je powtórzyć (skokami, klaskaniem, uderzaniem o podłogę, klepaniem brzuszka, graniem na instrumencie perkusyjnym, wybijaniem rytmu na stole itd.)
Jest to prosta forma ćwiczenia inhibicyjno-incytacyjnego czyli hamującego i pobudzającego ruch.
Potrzebne będą:
balon
odtwarzacz muzyki
Jakoś tak to już w życiu z dzieckiem bywa, że od czasu do czasu w domu pojawi się jakiś balon. To dobra okazja, by się pobawić muzycznie!
Wersja dla starszych dzieci: puszczamy dowolną muzykę i tańczymy z balonem poprzez podbijanie go różnymi częściami ciała, zadaniem rodzica jest wymyślać najróżniejsze sposoby (łokieć, głowa, kolano, nos, palec, brzuch itd.). To bardzo ważne by rodzic również brał udział w tańcu z balonem! Od czasu do czasu dyskretnie wyłączamy muzykę, zatrzymując się wtedy i stojąc przez chwilę nieruchomo. Po chwili znów włączamy muzykę i wracamy do tańca.
W wersji dla dzieci młodszych: tańczymy z balonem dowolnie.
Potrzebne będą:
puste puszki/pudełka po zabawkach z Kinder jajka/możecie też sami zrobić puszki z rolek po papierze toaletowym
piasek, woda, kamyki, guziki, spinacze, ryż itp.
Nie wyrzucajmy puszek, odłóżmy je, a któregoś deszczowego dnia napełnijmy każdą z nich tym co przyjdzie nam do głowy, dbając o to, by dźwięk był na tyle charakterystyczny, żeby dało się odgadnąć, co jest w środku. W przypadku starszych dzieci zabawa będzie polegała właśnie na tym, by odgadnąć, czym zostały napełnione, natomiast dla młodszych dzieci wystarczająco ciekawe okażą się same, różnorodne odgłosy, jakie będą wydawać puszki czy zgniatany papier.
Możecie też przygotować po dwie puszki z tą samą zawartością. A potem zagrać we wszystkim dobrze znane Memory.
Niech każdy z Was potrząśnie każdą z puszek tak, by zapamiętać, jak brzmi jej zawartość. Potem szukajcie par. Kto uzbiera ich najwięcej wygrywa.