Pierwsze, co powinniśmy zrozumieć to fakt, że muzyka jest jednym najstarszych (jeśli nie najstarszym) sposobem porozumiewania się.
Dla dziecka muzyka jest pierwszym językiem, którym się posługuje. Jeszcze na długo zanim wypowie ono pierwsze zdania, komunikuje i wyraża się melodią, rytmem, pulsem, pauzami – tym wszystkim, co buduje potem jego język ojczysty, ale zanim przybierze tę formę jest po prostu muzyką.
Rodzice często zastanawiają się "A co jeśli moje dziecko nie ma talentu muzycznego? Po co go "katować"?"
Był faktycznie taki czas, gdy całą odpowiedzialność zrzucało się na geny, jednak teraz coraz więcej mówi się o ogromnej roli środowiska i wychowania. Porównałabym to do nasionka. Każde dziecko rodzi się z takim nasionkiem – niektóre są malutkie, inne całkiem sporych rozmiarów – i to jest ten element, który rzeczywiście zależy od genów. Ale to nasionko (nieważne czy duże czy małe) zostaje posadzone w ziemi i od tej pory liczy się już tylko bogate środowisko czyli odpowiednia gleba, ilość światła i wody i pewnie wiele innych rzeczy. Chodzi jednak o to, że nawet bardzo wielkie nasiono przy nieodpowiednim środowisku nie będzie rozwijać swojego pełnego potencjału. A jednocześnie bardzo mały potencjał muzyczny może zostać rozwinięty w kochającego muzykę dorosłego, który czysto śpiewa i rytmicznie się porusza, a przede wszystkim świetnie się przy tym bawi. Bo to właśnie o tę zabawę i radość z muzykowania przede wszystkim chodzi 😀
Obszar wpływu muzyki na rozwój człowieka jest ogromny i można byłoby omawiać go godzinami. W skrócie jednak postaram się opisać to, co moim zdaniem jest najważniejsze.
Wpływ muzyki dotyczy między innymi: stymulowania pamięci, IQ oraz inteligencji emocjonalnej, rozwiązywania problemów, wspomagania nauki przedmiotów ścisłych, nauki języków obcych, umiejętności czytania ze zrozumieniem, rozładowywania napięć, rozwoju umiejętności społecznych. Muzyka wpływa na dziecko w sposób niesamowicie holistyczny, ponieważ oprócz stymulowania mózgu, wyobraźni czy kompetencji społecznych jest nierozerwalnie związana także z rozwojem ruchowym. Muzykowanie – czyli aktywne tworzenie muzyki jest czynnością absolutnie wyjątkową stymulującą obie półkule mózgowe równocześnie.
Kiedyś przecież ludzie nie mieli wyższego wykształcenia muzycznego, a imprezy rodzinne rządziły się innymi prawami niż te w naszych czasach. W każdej rodzinie była chociaż jedna osoba, która grała na harmonijce, akordeonie. Czy to była muzyka "wysokich lotów"? Pewnie nie! Ale czy to o co chodzi? Też nie! Muzyka od lat służyła zabawie.
I niech to muzykowania będzie po prostu dobrą zabawą 💃
JĘZYKI OBCE
Rozwój słuchu fonematycznego: muzyka uczy dzieci skupienia na dźwiękach, co znacznie wspiera ich umiejętność rozróżniania fonemów w mowie.
Wzbogacenie słownictwa: Teksty piosenek, rymowanki itd wprowadzają nowe zwroty , a to oznacza większy zasłub słownictwa.
Poprawa pamięci: Melodie i rytmy ułatwiają zapamiętywanie nowych słów i zwrotów.
Lekcje muzyki zwiększają zdolności poznawcze, w tym przetwarzanie językowe i pamięć krótkotrwałą.
MATEMATYKA I FIZYKA
Wartości rytmiczne to nic innego jak ułamki. Ósemka jest 1/2 ćwierćnuty, a 1/8 całej nuty.
Rytm i tempo: Wprowadzenie rytmicznych wzorców pozwala uczniom lepiej zrozumieć pojęcia takie jak podziały, proporcje i sekwencje.
Badanie wysokości dźwięków, harmonii i akordów sprzyja rozwijaniu umiejętności myślenia przestrzennego.
Dłuższy słup powietrza to niższy dźwięk, krótszy - wyższy. Dłuższa struna - niższy dźwiek, krótsza - wyższy. Czysta fizyka. A dla muzyka? Po prostu strojenie instrumentu czy układanie kolejnych palców na gryfie skrzypiec.
JĘZYK POLSKI I HISTORIA
Muzyka, czy generalnie sztuka, bez dwóch zdań wpływa również na znajomość epok. Może dzieci nie mają potrzeby nazywania ich, ale bez dwóch zdań widzą równice. Dziecko bez problemu odróżni obraz ze średniowiecza, może na początku nazywając go po postu "starym" od tego barokowego. To samo dotyczy choćby architektury. Wnętrze zamku czy kościoła ze średniowiecza zawsze będzie dla dziecka "starsze" niż strojne, ubrane w złoto barokowe komnaty czy ołtarze.
Tak samo "Bogurodzica", "Gaude Mater Polonia", chorały gregoriańskie czy "Breve regnum" - "hity" muzyki epoki średniowiecza - już dla najmłodszych odbiorców będą "stare" i pewnie mniej atrakcyjne niż choćby wszystkim dobrze znane "Cztery pory roku" A. Vivaldiego czy "Canon D-dur" J. Pachelbela.
To tylko kilka przykładów, ale mam nadzieję, że Was przekonałam!
Zachęcam! Szukajcie! A nie musicie wcale szukać daleko i już dziś biegać po muzeach! Są one oczywiście niesamowicie wartościowe, ale nie są jedyną opcją, która może pomóc w edukacji Waszych dzieci 😀
Zajrzyjcie na bloga! Znajdziecie tam inne wpisy, może się zainspirujecie! 💪