Dziś porozmawiamy sobie trochę o tym, czy szkoła muzyczna krzywdzi dzieci.
Jeśli tak – w jaki sposób? Jeśli nie – co daje?
Kiedy piszę ten wpis, jest połowa maja. Właśnie rozpoczyna się czas, kiedy rodzice powoli rozglądają się na szkołami dla swoich dzieci. Szukamy nie tylko szkół ogólnokształcących, ale również wszystkich zajęć dodatkowych.
Na początku chciałabym zaznaczyć, że ten wpis poświęcony będzie Państwowej Szkole Muzycznej (PSM) I i II stopnia, bo taką właśnie ukończyłam.
Uwaga! Nie chodzi tutaj o Ogólnokształcącą Szkołę Muzyczną, bo takie też istnieją.
Nauka w PSM trwa 12 lat.: dwa stopnie, każdy z nich trwa 6 lat. Można również wybrać cykl 4-letni, jednak większość uczniów decyduje się na naukę w ramach cyklu 6-letniego.
Naukę rozpocząć mogą dzieci już od 6. roku życia. W Szkole Muzycznej dzieci od początku swojej edukacji oprócz nauki gry na instrumencie mają zajęcia rytmiczne i kształcenie słuchu. Potem dochodzą również zajęcia z literatury, historii muzyki, chór, orkiestra czy zasady muzyki.
Decydując się na edukację w PSM trzeba mieć świadomość, że jest to droga, która wymaga od dzieci (i często również rodziców) wielu wyrzeczeń.
Zajęć jest dużo, więc wiąże się to z dojazdami, między zajęciami trzeba również ćwiczyć w domu. Egzaminy odbywają się dwa razy w roku.
W starszych klasach tych egzaminów jest troszkę więcej, ponieważ obejmują one również część techniczną (gamy, etiudy).
WAŻNY JEST NAUCZYCIEL!
Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że w kształceniu muzycznym, nie tyle chodzi o szkołę, co o nauczyciela. Bardzo ważne jest to, jaki system przyjmuje, jakie ma wymagania, jak uczy i czego uczy. Czy dba o zaszczepienie miłości do muzyki? Czy motywuje do otwartości, improwizacji, muzycznej świadomości? Czy jest tylko realizatorem takiego czy innego programu?
Czy w państwowej szkole muzycznej można znaleźć dobrego nauczyciela? Można. Ale trzeba szukać. Sprawdzać. Przekonać się, poświęcić czas, przyjrzeć lekcjom w praktyce. Naprawdę warto! Trzeba mądrości nauczyciela, który “daje żyć” i daje poczucie, że szkoła muzyczna nie jest traumą, a daje wspaniałe wspomnienia na całe życie.
ZAJĘCIA
Czy w szkole muzycznej jest dużo zajęć teoretycznych? Tak, to fakt. Czy po 12 latach kształcenia muzycznego zdarzało mi się czuć jak głupek, bo ktoś sobie grał, śpiewał, improwizował, a ja wiedziałam, co robi źle, ale nie miałam nut, więc nie byłam w stanie dołączyć? Tak, zdarzało się.
Nie będę jednak tutaj obrzucać błotem Szkół Muzycznych, bo uważam, że naprawdę mają potężne zalety. Potężne! Trzeba przyznać szczerze, że te lata w szkole nie należały do najłatwiejszych, ale jednocześnie były też niesamowicie inspirujące.
ZALETY EDUKACJI MUZYCZNEJ (poza tymi muzycznymi, które wydają się być dość oczywiste)
nauka systematyczności, pracowitości, dyscyplina- dziś wiem, że nic nie przychodzi łatwo, wszystko wykluwa się w pocie czoła,
nic Was tak nie nauczy zarządzania czasem jak właśnie "muzyk" - nie ma możliwości, żeby marnować czas, bo często po prostu go nie mamy,
niesamowita nauka pracy w zespole, współpracy - niesamowita rzecz!
rozwój na wielu poziomach i wielu płaszczyznach,
nauka improwizacji.